OlIwIeRkOwO-AmElKoWe PsOtY
Relax... 2007-01-30

Od godziny 14 pełen relaks!!!
Babcia zabrała wnuka na spacer i do siebie,a ja postanowiłam się zrelaksować ;))
Usiadłam,wypiłam herbatkę z duużą zawartością cytrynki,zrobiłam sobie mozzarellę z pomidorkiem i sosikiem ziołowym -mnnnniam!!!

I przy jakiejś brazylijskiej telenoweli opyliłam ją całą ;))
Nastepnie wykąpałam się, ogoliłam nogi,wtarłam w siebie niezliczoną liczbę kremów,balsamów i innych mazideł.
Wykonałam też oczywiście telefon do babci,bo zdąrzyłam już zatęsknić za Dzieciem,ale on w najlepsze śpi i nie zamieniłam z nim nawet jednego słówka.

Poranek i popołudnie miałam iście szalone.
Ja nienadająca sie do niczego z obecna rzygawiczką i mega mdłościami (tracę juz nadzieję,ze w tej ciąży kiedykolwiek mnie opuszczą :(( )
Oliś rozrabiajacy i bałaganiący.
Do czasu kiedy Dzieć wyszedł z babcią robiłam w trzypokojowym mieszkaniu porządek ok. sześciu razy  :O !!
Cała zawartość koszy na zabawki,pojemniczków na kredki po natychmiastowym moim uprzątnięciu lądowała znowu na środku pokoju.
Uporałam się z jednym pokojem w drugim czekało mnie nowe pobojowisko.
Staram się włączyć go w sprzątanie tego co nabroił,pomoże,a za moment i tak zrobi swoje.
Nie wiem jak mam nauczyć go porzadku,a może to jeszcze nie w jego wieku???

Dzidziolek codziennie daje sobie o sobie znać celkatnymi muśnięciami od środka.Cudowne uczucie!!No i po rozmiarach mojego brzusia widać,że rośnie.
No i dumnie wkraczam w drugi trymestr ;))


W lesie... 2007-01-29

...spędziliśmy sobotnio-niedzielne popołudnie.;))
Tego mi było trzeba.
Było cudownie.Delikaty mrozek ok -1 stopnia,świeże powietrze,piękny,zasnieżony krajobraz i ponad wszystko szczęśliwy Dzieć,który szalał ile się dało,zaliczał wszystkie rowy w których śniegu maił po kolana,w śniegu tarzał sie i zasypywał.No i jak stary rzuca gałkami ;))
Była również obowiązkowo super szybka jazda na saneczkach w wykonaniu taty i zjazdy z górki.
Cali zmarznięci i mokrzy wsiadaliśmy do samochodu w salwach drącego Oliśka któremu jeszcze było mało (chociaż przemoczony był do suchej nitki,a śnieg miał nawet pod bluzą :))

W niedzielę zaliczyliśmy długaśny spacer leśnymi dróżkami.Dzieć dzielnie maszerował po zaspach.Póżniej wspomagał się ciągniętymi przez tatę saneczkami.
Widział dzięcioła pod którego wrażeniem był do końca wieczora.
Kiedy tylko zobaczył w naszych drzwiach dziadka od razu pokazywał jak to dzięcioł robił puk-puk w drzewko ;))

 

Mój gin mnie uspokoił.Powiedział,żeby się narazie nie martwić,że łożysko ma jeszcze czas przesunąć się na swoje miejsce.
Więc już mi troszkę lżej na sercu.Chociaż tylko TROSZKĘ,bo każde delikatne nawet zakłucie przyprawia mnie o zimne dreszcze.

Oliś od kilku dni mówi na mnie "mami". Strasznie to śmiesznie brzmi,ale i miło ;))
A kiedy czagoś chce,a nie dostaje Marszczy czoło i z wieeeeelkim wyrzutem mówi "mamooo"Z dnia na dzień robi się z niego madrzejszy chłopczyk,chociaż chwilami również bardzo,bardzo uparty!
Do Oliwierkowego słowniczka doszły jeszcze dwa słówka OKI :)) Podłapane chyba ode mnie i TAK.
Teraz o wiele prościej załatwić z nim różne sprawy,np.kwestia śniadania.
Oliwerku zjesz kanapeczkę- Nieeee
A może zrobić ci parówkę -Tak!!


Wyrasta mi dziecko w oczach.
Zdecydowanie ZA SZYBKO!!!


Po USG 2007-01-25

Wczoraj byłam na USG.Widziałam swoją Kruszynkę.Znacznie spokojniejsze dziecko od starszego brata.Przekręciło się ,brało za główkę rączką,machało nóżkami i rączkami,ale bez wariacji jak to było z Oliwierkiem ;))
A więc Dzidziol w jak najlepszym porządku,rozwija się prawidłowo,matczyne serce ruszyło widząc na ekranie maleńkie stópeczki i rączulki,ale nie wszystko jest ok :((
Moje łożysko nie leży tam gdzie powinno.Jest brzeżnie przodujące. Lekarz powiedział,że wszystko może być dobrze,bo jest szansa,że rosnąca macica wypchnie łożysko na swoje miejsce,ale narazie kazał się oszczędzać,bo jest ryzyko krwotoku.
Strasznie się boję,bo wiem,że z tym oszczędzaniem przy dwuletnim dziecku jest rożnie.Chociaż Oli bardzo samodzielny,to czasam trzeba go niestety podnieść.
Wertuję wszystkie dostępne informacje na internecie i nic ciekawego nie znalazlam,więc wieczorkiem śmigam do swojego gina,niech mi dobrze wytłumaczy co i jak.

Dopisane:

Od dwóch dni trąbią w telewizji,że na Warmii i Mazurach sypie na potęgę.Jakoś u nas śnieg zdecydował się zacząć padać dopiero wieczorem.
Troszkę przez noc napadało,a że mrozik trzyma śniego pozostał do dziś. Z samego rana pokazaliśmy Dzieciowi śnieg przez szybę. Skwitował jego widok głośnym Oooooooooo... potem powiedział "mama oć olo" (mamo choć na podwórko) Więc po śniadanku i ogarnięciu domku wyszliśmy.
Miałąm plan zabrać Oliśka do łabędzi,ale gdy tylko zeszliśmy na dół znów usłyszałam radosne Oooooo... i głośny śmiech.
Kiedy próbowałam chwycić jego rączkę i przekonać,żebyśmy poszli dalej,odpowiadał mi "mama nieee,tu" (pewnie myślał,że gdzie indziej nie ma już śniegu ;))
I takim sposobem zostaliśmy pod blokiem.Rzucaliśmy się gałkami,dzieć próbował jak smakuje śnieg i był bardzo szczęśliwy.
Mi taka pogoda też sprzyja,jest jaśniej,(a ja żeby normalnie funkcjonować potrzebuję dużo światła) delikatnie mrożne powietrze też lubię,więc czuję się sto razy lepiej niż np.dwa tygodnie temu.

A na koniec "Dzieć i śnieg"

Jak do niedzieli śnieżek sie utrzyma zabieram P. i Oliśka na dłuższy,zimowy spacer po lesie.Strasznie długo na niego czekałam.

P.S.Dzieć chociaż przyjmuje jeszcze nieszczęsny antybiotyk (do niedzieli) to nie wykazuje już kompletnie żadnych objawow choroby.

Uciekam szykować się do gina.Mam nadzieję,że mnie uspokoi,bo strasznie mnie to gnębi.Ciagle o tym myślę,a w mojej głowie powstają wciąż nowe ,coraz to straszniejsze scenariusze.:((


Spacer 2007-01-23

Zaryzykowałam nasze choróbska i zabrałam dziecia na godzinny spacerek.Powietrze było tak orzeżwiająco mrożne,świeciło słoneczko,że szkoda było siedzieć w domu.Przewietrzyliśmy się i do razu inaczej się czujemy.
Oliś od razu po spacerku padł,a ja mam więcej energi.
Pochodziliśmy sobie po pobliskich podwórkach.Miałam ochotę na znacznie dłuższy spacerek,ale niech Dzieć najpierw dobrze wyzdrowieje.
Oliwiertas ze spacerku strasznie zadowolony,stroił dzisiaj miny do aparatu aż miło.Nie chcę zapychać bloga fotkami,ale miałam problem z wyborem foty.Wkońcu pokażę taką

Zapowiadaja od jutra zimę ze śniegiem,a tu nie spadł ani jeden płatek śniegu.
Tęsknię za zimowym lasem ,wyprawami saneczkowymi,jakimś kuligem uwieńczonym ogniskiem i pieczoną kielbaską (mniamm ) i wogóle za tą zimową jasnością,a tu wciąż szaro-buro.
Trzymam mocno kciuki za jutrzejszy cudownie-śnieżny widok za oknem ;)))


Chorujemy :(( 2007-01-22

W sobotę Olisia oglądał lekarz.Lekko zaczerwienione gardełko i ciągłą gorączka.Mieliśmy tylko zbijać gorączke,a gdyby zaczęło dziać się coś gorszego dostalismy recepte na antybiotyk.
W niedzielę pojawił się kaszelek,dziecko słabe,ciągle wtulone we mnie.Wykupiliśmy antybiotyk,podaliśmy i za pół godzinki widać było poprawę.
Aktualnie jest w o wiele lepszym stanie.Zaczyna odzyskiwać apetyt.Pół godzinki temu wtrąbił całą miskę rosołku z makaronikiem i zażyczył sobie do dziadka i babci ;)) Wykonaliśmy telefon, i po 3 minutach dziadek zjawił sie po wnuka.

Podawanie antybiotyku to totalny meksyk.Dostaliśmy amoksycylinę w tabletkach.Strasznie to paskudztwo gorzkie i śmierdzące.Pierwszym razem aż go podbijało,teraz podajemy go z sokiem malinowym,ale i tak dzieć wzbrania się ze wszystkich sił przed jego przyjęciem.

Dziś ja zaczełam leczyć się homeopatycznym syropkiem wątpliwej skuteczności,bo obudziłam się ze strasznym bólem gardła.
Zima jeszcze nie nadeszła,a my wszyscy polegliśmy ;))


: //// 2007-01-20

Wczoraj rano Oliś dwa razy wymiotował (myślałam,że to z przejedzenia bo wsunął na śniadanie 5 placków) do wieczora wszystko dobrze.W nocy gorączka,z rana również obecna.

Nie zapowiada się to najlepiej.


Cisza u nas była.... 2007-01-17

...gdyż przez wichury nie mieliśmy neta kilka dni.Ale wracamy;))


Mnie znowu dręczą mdłości i rzygawiczność,nie w takim natężeniu jak ostatnio,ale dokucza.A  tak się cieszyłam,że najgorsze mam już za sobą.

Czy to możliwe,by dziecko w wieku mojego Oliwierka umiało juz rozróżniać kolory?? Mamy taką książeczkę,w której są pokazane wszystkie kolory,namiętnie ją ostatnio czytaliśmy,Oli był bardzo zainteresowany.
Kiedy podczas kąpieli bez zastanowienia Powiedziałam do niego,aby podał mi zieloną butelkę zrobił to bezbłędnie.Chciałam sprawdzić,czy tylko mu się udalo,czy rozpoznal kolor,poprosilam o białą butelkę a zielonym korkiem,podał.To samo było z żółtą i niebieską.
Byłam w totalnym szoku i do tej pory jestem.

Dziś dzieć całe popołudnie prowadzał pluszowego pieska na smyczy zrobionej z moich korali :)) Mówił do niego "ałał oć tam" (piesku choć tam) i prowadził pod balkon,tam mówił "ałał sisi" (piesku zrób siusiu) i prowadził go dalej.
Ubaw miałam po pachy.

Któregoś dnia mąż zrobił mi niespodziankę.Kiedy bylam u rodzicow kupil i zamontował mi zmywarkę!! Jak ja się cieszyłam kiedy zobaczyłam ją po powrocie do domu.
Zmywanie to była moja najgorsza udręka.Brrrr....Nienawidziłam tego!
Teraz wszystko pakuję do zmywary,wieczorem jeden przycisk,a rano wyjmujemy z dzieciem czyściutkie,lśniące naczynka. ;))))))


10 tydzień... 2007-01-09

Mojego ciążowania,a zaczynam rosnąć.
Z Oliwierkiem zaczęłam jakieś 2-3  tygodnie póżniej.

Wczoraj na wizycie wszystko ok.Mój gin stwierdził,że Dzidziol rośnie jak szalony,za dwa tygodnie idę na usg.Już nie moge się doczekać.
Pamiętam jak w ciąży z Oliwierkiem zaszokowałam się kiedy zobaczyłam kręcące się,skaczące w moim brzuchu dziecko.Nie wyobrażałam sobie że dziecko już jest takie ruchliwe (bo przeciez jeszcze go nie czułam)
Pamiętam jak dziś jak wystawił nam do pooglądania swoją stópkę,jak klękał i machał rączkami.
Pamiętam jak lekarz stwierdził że "niezły cyrkowiec z niego będzie" (no i się sprawdziły słowa doktora ;)))Teraz czekam na drugą taka niezapomnianą dawkę emocji.

Pogoda się poprawiła,więc codziennie długo spacerujemy z Olisiem.Dzieć w swoim żywiole,ciągle słyszę "JA SIAM".
Nosi mi rekalamówki z zakupami,oczywiście dostaje zawsze jakąś lekką i jest mega szczęśliwy i dumny.
Zaczął ostatnio trochę przemawiać.Nie jest to jeszcze spektakularna mowa,ale coś drgnęło. 

No i strasznie samodzielny się staje.Kiedy wychodzimy na dwór buty zakłada sam i zapina rzepy a póżniej zaciaga na głowe czapę :)))

No i miłosnik z niego straszny.

A jutro wybieram sie do fryzjera.Ma być jakis fryzjerski pokaz w salonie mijej cioci.Zjerzdzają się sami specjalisci,a ja mam byc modelką. Hihihi!!!
Mam nadzieję,że zrobią coś z tymi przedświątecznymi zbyt ciemnymi pasemkami .

DOPISANE po wizycie u fryzjera;))

Fryzura całkiem inna,takiej jeszcze nie było.Na mojej głowie wylądowała lekka asymetria.Z tyłu wlosy są króciutkie(odkrywają szyję,a z przodu za ramiona )
Ciemne pasma poszły w zapomnienie,a położony został kolorek też niczego sobie ;))
Bilans dzisiejszej wizyty na duuuuży plus.

A tak wygląda całość

Tyłu pokazać nie mogę,bo nie ma kto mnie sfocić ;))


Odżyłam ;)) 2007-01-08

Od kilku dni mogę co-nieco zjeść i od razu lepiej się czuję.Nie są to jeszcze jakieś rewelacje,bo przypadłości ciążowe nadal mnie męczą,ale jest o niebo lepiej.
Dziś na dworze cudowna-wiosenna pogoda.Słoneczko świeci,ptaszki śpiewają, i powietrze tak rześko pachnie,więc spacerek mamy zaliczony ;)) Przy okazji spacerku zostaly poczynione "delikatne" zakupki,(to tak przy okazji tej wiosennej aury:)))
Dziś wizyta u gina.Mam nadzieję na USG i bijące serducho ;))

Oliś ma manię czytania.Czytamy całymi dniami,a przed spaniem znosi nam do łóżka cały swoj powiększający się ciągle arsenał i nim zaśnie czytamy wszystkie od deski do deski.
Teraz właśnie ucina drzemkę ,a zasnął podczas czytania  nowo zakupionej książeczki "Franklin wielkim odkrywcą"
na widok książeczki śmieje się w głos,aż dziś w księgarni wszyscy się na nas zglądali ;))
Tak wogóle przechodzi odwyk Teletubowy,bo one go uzależniały.Zauważyłąm,że po obejrzeniu jakiejkolwiek innej bajeczki nie musi oglądać jej jeszcze raz i jeszcze i jeszcze....A kiedy odmawiałam dostawal histerii i spazmów.Nie było czasu na drzemkę,jedzenie,zabawe tylko Teletuby.
Nie oglądał ich juz od dwóch dni i jest wogole innym dzieckiem.Porysuje,pobawi się,poprzytula ze mną.
A ktoregoś dnia pobiliśmy razem rekord spaniowy -od 22 do 11!!! Mam nadzieję,że Dzidziol spaniowy dar odziedziczy po starszym bracie i mamie ;))

I jeszce kilka Oliśkowych fot,bo dawno nie było.


Lilypie Kids Birthday tickersLilypie Kids Birthday tickers
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]