OlIwIeRkOwO-AmElKoWe PsOtY
Wielka stopa 2006-10-26

Skarpetki zakupione na ryneczku za 6 zł przyniosly mojemu dzieciowi tyle szczęscia.
Dumnie paradował w nich cały dzień,pokazywał każdemu,a kiedy w natłoku zabawy na moment o nich zapomniał,za chwilę sobie przypominał i głośno rechotał ;))))))


Fajnie... 2006-10-24

...było w niedzielę.Byliśmy z Oliwierkową chrzestną i jej rodzinką w Centrum Zabaw Dziecięcych,ale z tego co widzialam rodzice bawią się tam równie dobrze.


Dzieć wyskakał się, wybawił,uśmiech nie schodzil mu z ust.

I tak spoconego,radosnego-podstępem wyciągnelismy po godzinnym brykaniu.

Dziś też bylo fajnie.Rano wyruszyliśmy na ryneczek w poszukiwaniu dyni,coby wieczorem fajnie się pobawić i wspólnie powycinać z niej potwora,ale niestety,nieznależliśmy,więc dla osłody zaszliśmy na plac zabaw.Raj mojego szalonego chłopaczka.
Był tam najmłodszym z bawiących się dzieciaków,a NAJAKTYWNIEJSZYM ;)))) Dosłownie szalał.Biegał jak burza ze zjeżdzalni na hustawkę,następnie na konika,póżniej trenował wspinaczkę i tak w kółko.

Bylismy tam około godziny,a i tak był krzyk przy wkładaniu do wózeczka.
Po powrocie padł i śpi do tej pory.
Kiedy wstanie wypróbujemy zakupiona dziś malowanke wodną.Zobaczymy jak mu się spodoba,bo książeczki z naklejkami bardzo przypadły mu do gustu.Z całego arkuszu naklejek potrafił zanależć odpowienie naklejki i nakleić na swoje miejsce.Byłam w totalnym szoku.
Do Oliśkowego nędznego słowniczka doszło ostatnio jedne słówko- "bobri" z akcentem na "r" które wymawia bardzo wyrażnie.Słówko oznacza " dzień dobry" oczywiście ;)))


Kategoryczne STOP... 2006-10-16

...mówimy rozgardiaszowi,rwetesowi,zaganianiu i naderwanemu planu dnia,który tak starannie pielęgnowaliśmy przez tyle miesięcy.
Całe zamieszanie związane jest z przyjazdem naszego "gościa",ale dziś ogarnęliśmy wszystko,trzymaliśmy sie naszego planu i nawet udało nam się wyjść na spacer do jesiennego lasu (chociaż dzieć zaczyna być lekko zagilowany).
Odetchneliśmy,poganialiśmy się w jesiennych liściach,i dobrze to nam zrobiło.

A wracając z dzieciem rozkoszowałam się cudownym zapachem palonych liści.Uwielbiam!!

Ze wzgledu na to,że coraz częściej spotykamy się z jawnym pokazywaniem,że nadszedł czas "buntu dwulatka" zakupilam milutką lekturkę "Język dwulatka" i zaczytuję się w niej namiętnie.Wyciągam wnioski i wprowadzam w życie cudowne metody.Zobaczymy co z tego wyniknie,i czy moje dziecko zmieni się w grzecznego chłopaczk.


Zapomnialam... 2006-10-12

...napisać,że  09.10.2006 roku mieliśmy drugą,czyli papierową rocznicę ślubu

Mamy gościa,więc żyjemy jak na wariackich papierach.


Jesień już... 2006-10-07

...niestety.
Chłodno i dżdżyście.W domu chodzimy w gróbych skarpetach i swetrach chociaż już rozpoczeli sezon grzewczy.
Wczoraj bylismy na spacerku w lesie.Tam jeszcze bardziej widać,że to już definitywnie jesień.

Oprócz chłodów, jesień przyniosła mi handrę.Lecze się gazetką w ręku i herbatką z cytryną (oczywiście jak dzieć śpi)

A dziś czeka nas samotny wieczór,noc i niedziela. P. wyjechał na dwudniowe szkolenie.Co oczywiście pogłębia jeszcze moją wstrętną handrę.

Oliśkowy hicior to drewniane układanki.Posiadamy juz sztuk dwie.Numer 1-wiejskie zwierzątka,nummer 2-pojazdy.Dzieć doskonale pamięta gdzie jest miejsce każdego z elementów.Gdy tylko sie obudzi niesie w rączce swoje skarby i taki zaspany,ledwo patrzący na oczy układa.Oczywiście każde poprawne umieszczenie pojazdu lub zwierzatka na swoim miejscu musi spotkać się z głośnym aplauzem z naszej strony.
Skubaniec ma pamięć,więc dlaczego nie chce mówić ???
Nauka ludzkiej mowy idzie mu opornie,ale za to doskonalenie słówka "NIE" zaskakujaco sprawnie.
Teraz brzmi to mniej więcej tak "nie-e" z akcentem na ostetnie "e".Na każde moje pytanie jest jedna zawsze ta sama odpowiedz!!
Zgadniecie jaka???

Dopisane wieczorem:

-wypita lampka czerwonego wina
-zjedzony kawałek sernika z brzoskwiniami
-obejrzany film...
...i cholera nic nie pomaga.Tęsknię za nim strasznie ;((((


Całuj mnie... 2006-10-04

...tu i całuj mnie tam -najnowsza zasada mojego dziecia.
Kiedy tylko się gdzieś uderzy,wywróci,zadrapie przychodzi  do nas i pokazuje miejsce w które należy dać mu buziaka :)) Jeżeli w domu jest więcej osób podchodzi do każdej z nich i wszyscy musza całować go w kuku.Kiedy tylko usta ostatniej z osób dotkną bolącego miejsca automatycznie dzieć przestaje płakać i bardzo smutny grymas schodzi z jego bużki.
Dziś rano siedzimy po śniadanku i wspólnie oglądamy Elma (Oliśkowy hicior nad hiciory ;))) Oli siedzi i drapie miejsce po ukaszeniu komara,nagle słyszę " cmooook" spogladam,a moje dziecko siedzi z podwinięta pod brodę nożką i namiętnie całuje swoje pokomarowe kuku,zaśmiewa sie przy tym perliście.
Wybuchłam śmiechem,więc on zwiększa jeszcze częstotliwość całowania swojej nożki i patrzy na moją reakcję.
Oczywiście śmiejemy się w głos obydwoje.

Olinek ze względu na swoj charakterek już wcześniej ostentacyjnie pokazywał swoje zdanie,ale im bliżej drugiego roku tym jest ciekawiej.
Przekonalam się,ze nerwami nic się nie zdziała,a wręcz pogłębia się jeszcze bunt dziecka,więc teraz spokojnie tlumaczę (chociaż czasami jest ciężko,bo w środku aż się w człowieku gotuje) czasami się posłucha,czasami udaje,że nie slyszy i dalej robi swoje,a czasami skieruje do mnie swoje spojrzenie "spod byka". A kiedy jest faza "leżę na podłodze,tupię nogami i wrzeszczę" siadam,nie zwracam na niego uwagi.Popłacze jeszcze chwilę,co jakis czas zerkajac czy na niego patrzę i kiedy widzi,że to nie skutkuje przychodzi do mnie jeszcze popłakując, wyciąga rączki i wtula się we mnie i zaraz już jest dobrze.
Takie zachowanie przychodzi falami,nagle i niespodziewanie.Od rana dzieć biega,śpiewa,cieszy się, żartuje,a za moment płacz i histeria.
Całe szczęście,że tak samo jak szybko i nagle zły humorek sie pojawia tak samo szybciutko odchodzi.

Oliśkowi wychodzą dolne trojki,więc niedługo do kompletu pierwszych zabków będzie nam brakowało tylko czterech piątek.Mam nadzieję,że i te wyjdą mu tak samo bezproblemowo jak reszta.
Ja nie wiem co oznacza trudne ząbkowanie.I niech tak zostanie.

Od wczoraj mamy awarię w kuchni.Cały zlew wody przez nieszczelną rurę wylał się na podłogę,więc prawdopodobnie szykuje się nam remont.Absolutnie nie jestem z tego faktu zadowolona.


Weselisko 2006-10-02

Wczoraj byliśmy z P. na ślubie mojej koleżanki.Było super.Już dawno tak się nie bawiłam.Może dlatego,że tak dawno nie byliśmy nigdzie sami,bez naszego dziecia.Wprawdzie był z nami z 2 godzinki na przyjęciu weselnym,ale póżniej zaostał oddelegowany do dziadków,a rodzice....świetnie się bawili,a Olinek równie dobrze z dziadkami,którzy dzień wcześniej wrócili po dwutygodniowej,urlopowej nieobecności i byli w niebowzięci z zaoferowanej im fuchy.
Po tańcach,śpiewach i biesiadzie spokojnie wróciliśmy do naszego ukochanego dziecia.Ale co się wybawiliśmy,wytańczyliśmy i nacieszylismy sobą-to nasze.Potrzebne to mi było i baaaaaaardzo nam się przydało.

A to mój weselny boss.

Weselna mama

I zadowoleni rodzice


Lilypie Kids Birthday tickersLilypie Kids Birthday tickers
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]