OlIwIeRkOwO-AmElKoWe PsOtY
Radość 2006-02-22

Cieszy mnie odrobina wiosny w moim domu.

Cieszy mnie każdy uśmiech mojego dziecka.

Cieszy mnie kiedy mój synek się do mnie przytula,kiedy jego główka leży w zagłębieniu mojej szyi.

Cieszy mnie kiedy moje szczęście wygląda tak słodziutko kiedy śpi.

Cieszy mnie każdy wróbel w naszym karmiku.

Cieszy mnie zakończenie kłótni małżeńskiej i ciepłe spokojne życie.

I chociaż obydwoje z Oliwierkiem kaszlemy i się smarczemy,chociaż na dworze śniegu po kolana i wciąż sypie ja się cieszę!

A na koniec mój synek

Dopisane

Przypomniała mi się przed chilką śmieszna akcja z udziałem mojego synka.Oto ona:

Nauczyłam Oliwierka wydmuchiwać noska w chusteczkę,wiec teraz moje dziecko prawie caly dzień chodzi z chusteczką i smarka. Wczoraj sam próbował zjeść rosołek z makaronem i chociaż mu pomagalam,to "troszeczkę" się narozlewało na ławę.Kiedy zabrałam się za jej mycie mój grzeczny chłopiec chciał mi pomóc,więc urwalam mu kawałek ręcznika papierowego i dziecko z radością szorowało sobie ławę.O tak:

W trakcie mycia przypomniało się dziecku,że w podobną chusteczkę wydmuchuje się noska więc szybciutko się w nią wysmarkał i dalej pomrukując czyścił ławę!!! ;)) Oj śmiechu z tego mialam!

A tutaj mój MINKOWY OLIŚ


... 2006-02-20

Dialog ojca i syna:

- Oliwierek powiedz "tata"

-"mama"

-Nie synku nie "mama",tylko "tata"

-"mama"
-"ta-ta"

-"mama"

-Aj tylko mama ci w głowie.Dlaczego nie chcesz mówić "tata"??

-"mama"

A mama słysząc ten dialog  zrywała boki.

Jakoś ostatnio nic  mi sie nie chce,na  nic  nie  mam ochoty.Taka jestem nie do życia. Dni płyną,tygodnie uciekają,człowiek nawet  nie wie kiedy. Takie jakieś  mam ostatnio smutne myśli. To chyba przez ten szary,mokry  i przygnębiajacy zimowy  krajobraz.

Ja chce wiosny!


Mamą być... 2006-02-16

Już dziś czuję się dobrze.nareszcie mogę się ruszyć z łóżka,bawić i opiekować się Oliwierkiem i normalnie funkcjonować.Bardzo mi tego brakowało.Wracam do świata żywych.

A teraz z innej beczki.

Od dłuższego czasu (a dokladnie od powrotu ze szpitala) zastanawiam się,czy 11 miesięczne dziecko ma prawo zachowywać się jak miesięczny niemowlaczek? Otóż moje dziecko,które juz prawie wogóle nie potrzebowalo maminego cyca,teraz wisi na nim non stop.W dzień zdarza się nawet,że wisi na cycu co 15 minut,a w nocy obowiązkowo co godzinka pobudka na cycowanie. Kiedy widzę,że już śpi i chcę zrobić "zamiankę" na smoka,dziecko zaczyna płakać wyrzuca smoka w najciemniejszy kąt pokoju i dalej przyssywa się do ukochanego cycusia. Mam nadzieję,że to powtórne zainteresowanie maminymi cycusiami szybko mu minie,bo chcialabym już sprobować odstawić go od piersi.Cycowanie do 2 roku życia nie wchodzi w rachubę!!

A oto mój luzaczek


Pech :( 2006-02-14

Ostatnio mamy wielkiego pecha na chorowanie!Tym razem (dzięki Bogu) tylko ja! Wprawdzie sama się dorobilam....W niedzielę poleniuchowaliśmy sobie troszkę dłużej w łóżku i kiedy przeniesliśmy się do dużego pokoju,Za oknem zobaczyłam siedzące na karmiku wygłodniałe wróbelki,więc niewiele myśląc wyszłam na balkon w samych haleczkowych piżamkach,no i się doigrałam!Przez dwa dni męczą mnie straszne bóle mięśni,stawów,kości.Coś okropnego,a na dodatek w nocy wymioty!Jestem bardzo osłabiona od dwóch dni przychodzą opiekować się Oliwierkiem,a ja leżę.Mam nadzieję,że już niedlugo.

W niedzielę byliśmy całą rodzinką na spacerku w parku.I tak oto wyglądała nasza wyprawa do zimowego parku:

Przed wyjściem Oliwierek pomógl mi zrobić makijaż:


Póżniej sam się przygotował do wyjścia,i tak oto się prezentował:


A następnie był juz tylko spacerek w przyjemnym chłodzie i szaleństawa w parku

No i spacerki po śniegu

Dziś Walentynki i z tej okazji składam dwóm moim ukochanym mężczyznom miłosne życzenia i przesyłam ogrom buziaków.KOCHAM WAS!! Szkoda,że nie mam na nic siły,bo mąż robi mi dziś walentynkową kolację!


Ale wstyd! 2006-02-10

Wczoraj mój synek wykąpany,tulony za nic w świecie nie chciał zasnąć,więc zabrałam go,żeby się "dobił".Była 22,a on w najlepsze biegał,skakał i bawił się telefonym domowym.Nagle słyszymy: "Słucham Straż Pożarna!!!!!"  Ja w totalnym szoku,mąż i dziadki (akurat u nas byli) tak samo. P. chwycił słuchawkę i zaczął tłumaczyć przy czym był purpurowy na twarzy! Ale wstyd! 22 wieczorem ,dziecko nie śpi i robi co chce!Z drugiej strony zdolne dziecko! W takim wieku umie już wybierać numery alarmowe!! Hihihi! ;)) Po tym incydencie biegał jeszcze z pół godzinki i z wielkim trudem i płaczem utuliłam go spać.

A taki był zadowolony wczoraj wieczorem:

Wczoraj Oliwierek kończył 11 miesięcy.Jeszcze zaledwie miesiąc do jego wielkiego święta. Pierwszy torcik,pierwsza świeczka,pierwsze przyjęcie.Wszystko musi być zapięte na ostatni guzik,dlatego zabieram sie za obmyślanie i planowanie już teraz.

A oto mój 11 miesięczniak

Dla zainteresowanych podaję przepis na jajeczniczkę na parze:

Jajko rozmącić w miseczce,przyprawić.Talerzyk położyć na urządzeniu do gotowania na parze,położyć na nim odrobinę masełka.Kiedy masełko się rozpuści wlać jajko,przykryć.Od czasu do czasu mieszać .Gotowe.

Aniu a tutaj proszę obiecany link:

http://www.maluchy.pl/kuchnia_malucha/


Takie tam... 2006-02-08

Na poczatek dobre wieści-Oliś odzyskuje wigor,siły i ku mojemu największemu zadowoleniu apetyt!!Jadł dziś prawie normalnie,ale za to nie normalnie szalał i łobuzował.Po tygodniu uśpienia huragan ruszył dziś ze zdwojona siłą!!Wszędzie było go pełno.Bawił się chyba wszystkimi zabawkami;to piłką,to ksiązeczka za moment samochodzikiem,misiem,organkami,grzechotką itd. I z tego powodu moje matczyne serducho bardzo sie raduje. Mam nadzieję,że pożegnaliśmy okropne choróbsko już na dobre!! Chociaż wczoraj znowu wpadłam w panikę. Ze wzgledu na to,że mój dzieć nic prawie nie jadł,matka dwoiła się i troiła w wymyślaniu coraz to nowszych potraw,którymi to po przygotowaniu mały niewdzięcznik demonstracyjnie gardził.w pewnej mądrej gazecie przeczytała,że od 11 m-c życia mozna podawać dziecku jajeczniczkę przygotowana na parze. 2 minuty i była gotowa.Dzieć zjadł,ale za moment na oczku dostał pokrzywki.Za chwilę kark,ramiona,brzuszek i cała reszta pokryła się w malutkich,czerwonych i swędzących krostkach.Za godzinę 2 wymioty,a ja ze strachu dostałam białej gorączki. Miałam przed oczami wizję powrotu do szpitala,wenflony,kroplówki,płacz itd. Na szczęście moja mama uspokoiła mnie,podałam mu wapno i wszystko ustało,a dziś mój dzieć,to okaz zdrowia!! Bardzo się cieszę!!

Ze względu na to,że Oliś zdrowy,to ja odetchnęłam i zaczynam normalnie funkcjonować i myśleć,tak więc naszłam mnie ogromna ochota zmiany fryzury. Myślałam o skróceniu włosów do ramion i prostej grzywce,ale ze względu na to,że jestem kucykoholiczką pewnie skończy się na minimalnym podcięciu,wystopniowaniu i grzywce :((  Może dożucę do tego jeszcze jakiś peeling i maseczkę u kosmetyczki! A co kobiecie też się coś należy,a jak szaleć,to szaleć!! ;)) 

A to moje roześmiane dziecię!!

A tu całkiem poważne!!


Szpital 2006-02-06

No i niestety sprawdził sie najgorszy z moich scenariuszy-wyladowaliśmy w szpitalu! We wtorek po powrocie od lekarza Oliwierek ciągle wymiotował,dziecko stawało się coraz słabsze, więc przerażona skontaktowałam się z lekarką,która kazała szybko zgłaszć się na oddział.Bez wahania to zrobiłam.W tym momencie liczyło się tylko to,aby jak najszybciej go nawodnili,żeby się wzmocnił i zaczął walczyć z chorobą. Na oddziale zabrali mi go i wkuli wenflon w rączkę.Stałam za drzwiami i płakałam razem z nim, a wszystko po to,aby za 3 dnia stanąć pod tymi samymi drzwiami,słyszeć ten sam przerażliwy płacz swojego dziecka ocierając swoje i wiedzieć,że nie możesz mu pomóc. Potem kroplówki-3.Jedna po drugiej,na szczęście był tak wykończony,że spał.Póżniej z dnia na dzień było coraz lepiej,chociaż były i chwile kiedy myślałam,że wstrętne choróbsko znowu wraca.Jak ja się wtedy bałam!!! Chciałam i myślałam tylko o jednym-żeby mój Oliś jak najszybciej wyzdrowiał,i wiecie o czym marzyłam,aby znowu połobuzował,porozwalał i krzyczał.Tak właśnie tego chciałam i to bardzo,bardzo mocno. Przeżyłam tam wiele chwil słabości,na prawdę wiele,a najgorsze jest to poczucie winy,że coś zrobiłam nie tak i bezsilność,bo przecież każdy z nas jest bezsilny w obliczu choroby!!          Nikt,kto choć przez kilka dni nie miał chorego dziecka nie docenia tego jakim skarbem jest zdrowe i uśmiechnięte dziecko.Ja już się tego nauczyłam.

A oto kilka szpitalnych zdjątek mojego Olinka:


Lilypie Kids Birthday tickersLilypie Kids Birthday tickers
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]